niedziela, 22 listopada 2009

Jak to się robi???

Jak to się robi?
A mianowicie jak się nosi koszule z kołnierzykiem, żeby nie wyglądać jakby się uciekło z biura (i to jakiegoś tandetnego biura, bo kołnierzyk uparcie wyłazi na sweter albo, co gorsza, na marynarkę niczym u eks-posłanek Samoobrony, gdy wydawało im się, że są eleganckie)???
Jak się nosi koszule vintage (czytaj: po kimś), w dodatku męskie, za duże, tak, by nie wyglądać jak w worku pokutnym?
Jak się przystosowuje uroczy żabot do własnego stylu, który z żabotem nie ma nic, ale to nic, wspólnego?

Na fotkach próba odpowiedzi, nie do końca mnie satysfakcjonująca. Kołnierzyków nie cierpię i chyba nic tego nie zmieni, a żabocik zalegnie na dnie szafy. Macie jakieś pomysły co z tym fantem zrobić i nie wyglądać jak prowincjonalna nauczycielka francuskiego z 20-lecia międzywojennego? Bo 'ubranie to przebranie' jak twierdzi Ryfka, ale bez przesady:))) swoje ograniczenia należy znać:))))

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

A przy okazji zrobiły mi się jeszcze takie fotki;
poradujmy się tą słoneczną listopadową chwilą:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

boots - Nine West, cardi -Promod, shorts - DIY, shirt - from the grand-dad's closet


How to do it?
How do you pull off stuff you usually don't wear and actually don't like that much, but have a weird weakness for?
It's about this particular shirt, whose frills enchanted me and make me want to wear it and forget I HATE shirts, or anything with a collar for that matter !!!
I also hate "out of the office" look, so I tried something else, as you see in the pics, but I don' t feel completely satisfied, it's not me.
Any ideas what to wear this shirt with so that it doesn't land on the bottom of my closet, cause the frills, you know..:))))

czwartek, 19 listopada 2009

O konieczności wiszenia w szafie.

Nie wiem, czy też tak macie, ale u mnie świeżo kupiona rzecz bardzo często musi swoje odwisieć w szafie, zanim ją założę. Nawet, gdy mi się bardzo podoba, muszę się do niej przyzwyczaić, udomowić, poczuć swobodnie.
Z tą sukienką też tak jest, wisi już chyba ze trzy miesiące... Teraz tylko czeka na jakąś okazję, bo kwarantannę przeszła pomyślnie :)). Zdjęcia tego nie pokazują, ale materiał jest super miękki i przyjemnie się układa.
No i dzisiejsze zdjęcia kończą serię "szalone rajstopy", nogi wrócą do normalności:)

I don' t know if you do the same thing, but when I buy new things I often let them hang in my closet for a while, so that they become really mine and we get used to one another:))) It even applies to things I love very much, I never put them on immediately, they need to be domesticated first.
This is also the case of this dress: I've had it for months now and still haven't worn it! At the moment it's waiting for the right occasion, cause the quarantine's over:))))
By the way, this post marks the end of the "crazy tights" series and my legs are going back to normal:))))

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

dress- H&M, shoes -Alberto Fermani

sobota, 14 listopada 2009

Komentarze...

Czy spotykacie się na żywo z jakimiś reakcjami, komentarzami na temat waszego wyglądu?
Ja zwykle nie, toteż szczęka mi opadła na wizycie u lekarza. Miałam na sobie właśnie tę marynareczkę/ bolerko. Rozumiem, że może się nie podobać albo wprost przeciwnie, natomiast zachowanie lekarza mnie zaskoczyło totalnie. Wyjechał do mnie z tekstem mniej więcej w stylu:
cha, cha, nie mogę przestać się śmiać jak na panią patrzę, cha, cha, w co pani się przebrała, cha cha, czy to jakiś mundur, cha cha, a nie za mały, cha cha.
A potem nastąpiła tyrada pt. po co kobietom tyle ubrań i butów.
Zupełnie nie wiedziałam jak zareagować, powiedziałam tylko, że rzadko wychodzę z domu i nawet wizyta u lekarza jest dla mnie świetną okazją, by się odstawić.
No i co myślicie?
Jakiś czas temu czytałam gdzieś felieton Zuzy Ziomeckiej, która nie może się pogodzić z polskim zwyczajem komentowania (nawet miłego) naszych ubrań, dzieci, wyglądu, pieska, itd. przez zupełnie obce osoby i uznaje to za naruszenie prywatności i wsadzanie nosa w nie swoje sprawy. Najpierw wydawało mi się to przesadą, ale w sumie kasjerki w sklepie wyciągające brudne łapska, by pogłaskać moją córkę po policzku, bo taka słodka w$%#@wiają mnie , a pan doktor niewątpliwie przesadził. Czy nie?

A, i żeby było jasne: ciuchy tutaj pokazane proszę komentować, po to jest ten blog, jestem ciekawa opinii i sama o nie proszę! :))))))

Today's post and the clothes shown are just a pretext to share with you something that happened to me recently and is related to clothes and commenting. Basically, I went to the doctor's and, instead of concentrating on my physical well-being, he began by commenting on the way I looked that day. I was wearing the jacket from today's post and it triggered a series of opinions such as: ha-ha,I can't stop laughing when I'm looking at you, ha-ha, what is it that you're wearing, ha-ha, is it a a sort of a uniform, ha-ha, isn't it too small, ha-ha. And then I was lectured about how women have too many shoes and clothes, etc.
Honestly, I was so taken aback, I didn't know how to react.
What do you think? Maybe I'm exaggerating?
I'm curious what your opinion is, do you like other people in real life commenting on the way you look, your kids, your car, your dog etc and I mean complete strangers and even if the comments are innocuous? I tend to think it's crossing the line, pretty much. Or isn't it?

And let's make it clear: I want you to comment on the clothes I'm showing on this blog, this is its purpose:))))

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

jacket, belt - Zara; pants, tshirt, necklace -H&M; boots -Vagabond

środa, 11 listopada 2009

It's cold. It's dark. Shall we survive?

Oto zestaw do kręcenia sie po domu:)
Podjęłam z rodziną heroiczną próbę i poszliśmy na spacer. Trwał tak z 15 minut, bo zacinający po twarzy deszcz zagnał nas z powrotem do domu. Dziecko domagało się daszka do zasłonięcia buzi, a najlepiej wycieraczek:)
Na ostatnim zdjęciu nieodłączny towarzysz mych jesiennych dni - HERBATA. Z cytryną i cukrem, a do tego najlepiej jakiś serialik amerykański, wczoraj był dr House, dziś wieczorkiem będzie Californication:)))
Co mi przypomina o jeszcze jednej rzeczy: DZIĘKUJĘ wszystkim za komentarze wszelkie, a szczególny miód spływa na moje serce, gdy czytam, że nie wyglądam specjalnie staro, na dzieci i męża. Prawda, nieprawda, nieważne. I tak mi się weselej robi:)))) Zwłaszcza, że ostatnio załamałam się, gdy przeczytałam, że dr Chase z House'a (w którym się sekretnie podkochuję, a właściwie w jego akcencie) jest ode mnie młodszy. To już przesada:))))


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


shirt, leggins - Bershka; belt- H&M; necklace- Mexx%


That's what I'm wearing today, hanging round the house. We made a heroic effort and went for a walk. However, the weather made us come back even quicker:)
In the last photo: me and my constant companion: TEA. With lemon and sugar and some TV show. Yesterday it was House M.D, for tonight I'm planning the latest episode of Californication:)
Which brings me to another thing: I'd like to thank all of you for your comments, some of which (especially those about my not looking that old to have kids etc) really make my day. And mind you, the topic of age has become particularly sensitive for me now, that I found out that dr Chase (one of the House M.D. characters, the one I have a secret crush on) is actually younger than me. The world has officially come to an end:))))

piątek, 6 listopada 2009

Rajstopki again

Jeśli dziś piątek, to idziemy na imprezę! No niedokładnie, nigdzie dziś się nie wybieram, ale chciałam pokazać wam rajstopki we wzorki, kuzynki tych oto. Za buty nie bijcie, założyłam pierwsze z szafy, by szybko zrobić foty:) Wciąż planuję zakup klasycznych czarnych szpilek (tak, tak, nie mam tego ponoć niezbędnego w każdej szafie elementu), ale jakoś mi nie wychodzi. Sukienka też już tu kiedyś była... No dobrze, wróćmy do tematu: co myślicie o rajstopach, bardzo pogrubiają...? ;))
Miłego weekendu!


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


TGIF! Unfortunately, no party for me tonight. No worries, I'm going to show you something new anyway: new tights:) I realize the shoes are not the best choice here, it was the first pair I took from the closet in a hurry to take pics:))) I'm still getting myself round to buying a pair of classic black pumps with no effect so far. So, let's get back to the tights: do they make me look terribly fat ;)))))?
Have a nice weekend!

wtorek, 3 listopada 2009

My True Self

Szafiarski dzień spódnicy był fajną akcją, a jednocześnie dla mnie pewnym kompromisem: chciałam pokazać tę, a nie inną spódnicę, bo ją lubię, ale nie dlatego, że wpisuje się ona w mój styl. Rzadko ubieram się elegancko, nie cierpię koszul. Na słowo garsonka dostaję drgawek. Gdybym musiała porządnie ubierać się do pracy codziennie, chyba bym uschła.
Tak naprawdę jestem bałaganiarska, nieuczesana i rockandrollowa;))))

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


tunic - H&M
wet-look leggins - Bershka
boots - Vagabond
jacket -Zara

piątek, 30 października 2009

Dzień Spódnicy

Dziś dzień spódnicy, może nawet i międzynarodowy. Na naszym podwórku mamy akcję spódnicową zorganizowaną przez Rudą z wardrobe of ginger, w której z przyjemnością niniejszym biorę udział. Zajrzyjcie na blog Rudej, mnóstwo tam pięknych dziewczyn w pięknych spódnicach:).
A oto moja spódnica, w kroju zabójczym dla figury , ale i tak ją lubię:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


skirt - Leo Lazzi

So, today we're celebrating the international Skirt's Day. Locally, one of Polish fashion bloggers, Ruda from wardrobe of ginger, organized a real skirt extravaganza. Visit her blog and see lots of beautiful Polish fashion bloggers in their beautiful skirts:) I'm there too, it's too good to miss!

czwartek, 29 października 2009

kaloszki

Nie straszne mi deszcze i błoto, wreszcie przyjechały kaloszki!!! W dobrym rozmiarze i w ogóle:)
W normalnych sklepach nie mogłam w ogóle kaloszy znaleźć, a zakupy online dostarczyły dreszczyka emocji: przyjechała jedna para, naklejki z rozmiarem: 38, ale okazało się, że jeden but mniejszy od drugiego ze dwa numery, więc wymiana. Potem: modelu, który chciałam nie ma. W końcu wybrałam inne, są, uff.
Oczywiście jak wszystko mejdinczajna, ale mam nadzieję, że przeciekać nie będą:))))
Aaaa, i jeszcze torebka, pozazdrościłam Karo, sprawiłam sobie identyczną, prawda jest taka, że na zdjęciach wygląda znacznie lepiej niż na żywo, ale co tam:))))

Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

kalosze - allegro
sweter - H&M
legginsy - Bershka
sukienka - Camaieu
torba - etorebka

poniedziałek, 26 października 2009

Fake Leather Skrt

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Hey, I'm BACK!

Może nie do końca wszystko jest jak być powinno, ale nie muszę się usztywniać kołnierzem!!!
No to świętujemy, na dobry początek pseudoskórzana spódnica z H&M. Nie mogłam się jej oprzeć, choć na razie nie wpadłam na pasujący do mnie sposób wykorzystania jej na co dzień. Ale podoba mi się, wygodna, suwak ma, cóż więcej chcieć.
Dopiero po obejrzeniu zdjęć, doszłam do wniosku, że te botki raczej nie nadają się do spódnic, ale co tam, nie zepsuje mi to humoru - miałam baaardzo udany weekend, bez dzieci, bez obowiązków, same przyjemności;))))

I'm so happy I finally got rid of the collar, maybe I'm not as fit as a fiddle, but things are definitely going for the better.
I had a great weekend with my husband and WITHOUT our beloved kids, it was such fun:)
Even the boots that apparently don't go so well with skirts as I'd thought won't spoil my mood:) Anyway, have a look at my new fake leather skirt that I immediately knew I had to have. I love it, though haven't thought of a good way of incorporating it in my daily wardrobe. Doesn't matter, did you see the zipper;)

skirt - H&M
boots -H&M
blouse - Zara%

czwartek, 22 października 2009

My doctor would kill me but it's like an addiction...

Nie, nie mam się lepiej:) Elegancki kołnierzyk z poprzedniego postu towarzyszy mi dzielnie nonstop, ale mam dosyć!!! Lekarz by nie był zadowolony, ale już nie mogłam wytrzymać z tym gryzącym usztywniaczem i postanowiłam dać sobie kilka chwil luzu.
Nie wiem, czy to już się kwalifikuje jako uzależnienie, gdy kosztem zdrowia i jedynej wolnej chwili oddajemy się jakiemuś zajęciu?
Na rozgrzewkę wrzucam swetro-kamizelkę, ciepłą i niegryzącą;)))

I'm not better, I'm just sick and tired of the collar and the doctor would not have been happy if he'd seen me, luckily he wasn't there:) I just needed a moment's break from the stabilizer and I wanted to indulge in my blogging addiction. So there you go enjoy my sweater-vest as much as i do:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic
sweater- H&M

niedziela, 18 października 2009

Hit Sezonu

Ladies and Gentlemen, presenting...... Hit Sezonu!!! Najmodniejszy kołnierz na zbliżającą się zimę!!! Oto on:

Image and video hosting by TinyPic

W związku z tym nowym nabytkiem ogłaszam przerwę techniczną w blogowaniu, jakoś nie umiem jeszcze dobrać reszty garderoby do nowego elementu,
nie bardzo jestem w stanie robić zdjęcia,
nie wspomnę o tak trywialnym fakcie jak konieczność ubrania się w ogóle...:)

No i żebym miała chociaż satysfakcję, że tak się urządziłam uprawiając sporty ekstremalne, albo przynajmniej po jakimś ostrym imprezowaniu... Nic z tego, prawdą jest, że najwięcej wypadków i urazów ma miejsce w gospodarstwie domowym:)
No i łażę kulawo po domu, łykając co parę chwil różnokolorowe pigułeczki i pomstując na czym świat stoi, normalnie jak dr House się czuję;)


Oczywiście, inne szafy będę śledzić na bieżąco. Aaa, i zazdroszczę zlotowiczkom i zlotowiczom, czekam na relacje na blogach, see you soon!

kołnierz ortopedyczny - 24 zł

czwartek, 15 października 2009

Tongue In Cheek

Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPic

Kolejny zestaw z przymrużeniem oka. Ach być żołnierzem, nosić mundurek i nie zastanawiać się co rano co założyć... Zachować powagę. No i obowiązkowa musztra, attention, soldier, yes sir!

Marynareczka zakupiona została pod wpływem impulsu i z braku dalszych impulsów wisi smętnie w szafie.

Nie bijcie, że fotki starawe, ale zapalenie zatok, ból kręgosłupa i pseudopraca dają mi po garach i odbierają ochotę na fikanie przed aparatem. Obiecuję poprawę, chyba że zapadnę w zimowy sen:) Przyznacie, że dzisiejszy dzień pod względem pogody to jednak przesada...

Another not so serious outfit, half-jokingly I'm imagining what it's like to be a soldier, no worries about clothes in the morning, yes, sir, no, sir!

I bought the jacket some time ago on impulse and because of the lack of any further impulses it's still hanging in the closet with no hope whatsoever.

Pardon the old photos but since I'm sick I don't particularly feel like frolicking around taking pics. Promise I'll do better once I feel better. Or the winter ends. It's so freaking cold and windy. Winter sleep actually sounds like an interesting option.

jacket - Zara
pants - Mango

piątek, 9 października 2009

Bez kija nie podchodź

Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPic


Dzisiaj zdjęcia z serii "bez kija nie podchodź" czyli robię groźne miny, choć zupełnie nie zamierzałam:) Na co dzień jestem przecież względnie miła i życzliwie nastawiona do świata, a może mi się tylko wydaje, a te zdjęcia odkrywają moją prawdziwą, bardziej paskudną, naturę...? Nie, na pewno nie:)
Od razu przyznaję się bez bicia, że te fotki trochę poleżały w komputerze, parę rzeczy się zdążyło zmienić: pogoda (sandałki i gołe nogi odeszły w zapomnienie), włosy mi się wzięły i skróciły, a jedyne okulary przeciwsłoneczne ukochana córeczka połamała z satysfakcją. Cóż, na jesieni raczej mi potrzebne nie będą.
No i ten nieszczęsny pasek, trochę ni przypiął ni przyłatał teraz mi się wydaje, co myślicie?

Today's photos and my menacing faces are under the banner of "do not approach without a baseball bat, the minimum safe distance is 50 yards" attitude. I certainly hadn't been planning on scaring my potential viewers, besides I usually find myself nice and kind:) But maybe that's an illusion and the pics reveal my true, unpleasant nature...? Nooooo, that can't be right for sure...:))))
Ok, so you're totally right if you think the photos are not so up-to-date, they've been wainting like a month for publishing on the blog. So much has changed since then: the weather (forget the sandals and bare legs), my hair got shorter and I had to say goodbye to the sunglasses (my sweet little daughter destroyed them methodically).
Anyway. Now that I look at the pics I have doubts about the belt, which suddenly looks like it doesn't belong here, what do YOU think?


jeans - Mango
blouse - Zara%
sandals- Deichmann
bag - who knows...

niedziela, 4 października 2009

Summer's So Gone

Post wspomnieniowy, ku pamięci ciepłej pogody i długich włosów:)
Takie fotki mi jeszcze zostały, więc na przekór temu, co za oknem rzucam na pożarcie moje ostatnie letnie podrygi:))))

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPic

boots -Vagabond
skirt - Zara%
t-shirt - H&M
belt - Zara%

czwartek, 1 października 2009

Bez zastanawiania się

Oto dzisiejsze ciuchy, wrzucone na szybko i bez rozmyślania, gdy za oknem zimno i deszcz pada. Trochę brakuje mi okresu przejściowego między latem / ciepłą jesienią a szarugą.
Na fotkach trochę widać nowe włosy, ale generalnie jestem niezadowolona. Po umyciu w domu włosów mam na głowie postrzępione siano, którego nie da się związać, bo takie cieniowania sobie zafundowałam. Sama fryzury układać nie umiem i nie chce mi się, ech, w końcu odrosną, nie?

Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPic

These photos are the only proof of my new hairdo, which, annoyingly, disappeared after I washed the hair at home. It' s like hay now and I can' t recreate the layered effect by myself. I even can't tie my hair up in a ponytail, because, believe it or not, it's too short.
The clothes I'm wearing were my first choice when I faced my closet in the morning and had like a minute to leave. Mind you, it's raining in Warsaw and it's chilly:(


shirt - Bershka
jacket - Zara
leggins - Bershka
shorts -DIY
boots -Alberto Fermani