Podjęłam z rodziną heroiczną próbę i poszliśmy na spacer. Trwał tak z 15 minut, bo zacinający po twarzy deszcz zagnał nas z powrotem do domu. Dziecko domagało się daszka do zasłonięcia buzi, a najlepiej wycieraczek:)
Na ostatnim zdjęciu nieodłączny towarzysz mych jesiennych dni - HERBATA. Z cytryną i cukrem, a do tego najlepiej jakiś serialik amerykański, wczoraj był dr House, dziś wieczorkiem będzie Californication:)))
Co mi przypomina o jeszcze jednej rzeczy: DZIĘKUJĘ wszystkim za komentarze wszelkie, a szczególny miód spływa na moje serce, gdy czytam, że nie wyglądam specjalnie staro, na dzieci i męża. Prawda, nieprawda, nieważne. I tak mi się weselej robi:)))) Zwłaszcza, że ostatnio załamałam się, gdy przeczytałam, że dr Chase z House'a (w którym się sekretnie podkochuję, a właściwie w jego akcencie) jest ode mnie młodszy. To już przesada:))))



That's what I'm wearing today, hanging round the house. We made a heroic effort and went for a walk. However, the weather made us come back even quicker:)
In the last photo: me and my constant companion: TEA. With lemon and sugar and some TV show. Yesterday it was House M.D, for tonight I'm planning the latest episode of Californication:)
Which brings me to another thing: I'd like to thank all of you for your comments, some of which (especially those about my not looking that old to have kids etc) really make my day. And mind you, the topic of age has become particularly sensitive for me now, that I found out that dr Chase (one of the House M.D. characters, the one I have a secret crush on) is actually younger than me. The world has officially come to an end:))))





















































